Wykończeni czerwiec, lipiec....

Witajcie kochani,

po długiej przerwie nie będę się tłumaczyć, bo ile można;p Dziś przychodzę do Was z pustymi opakowaniami i krótkimi opiniami o tych produktach. Dlatego bez żadnych już przydługaśnych wstępów zapraszam Was do czytania:


1) Avon, Cocoa Butter, odżywcze masło do ciało z witaminą E, 200ml, o tym produkcie pisałam : TUTAJ.

2) Isana, żel pod prysznic o owocowo- kwiatowym zapachu (fiołków z ekstraktem z czarnej porzeczki) 300ml. W kolejnych postach dowiecie się jakim to ja jestem dzieckiem marek własnych Rossmanna, Kocham te żele, robią to co mają robić a do tego przeuroczo pachną. No nic tylko kupować zwłaszcza, że ich cena nie przekracza 3 zł na promocji, a bez promocji trochę powyżej 3 zł. 

3) Cztery Pory Roku, antycellulitowe serum do ciała. Serum fajne, moje ulubione bo rozgrzewające, ale szaleństwa nie było, pachniało według producenta pobudzająco, a według mnie pachniało lekami. Mogłoby bardziej napinać skórę.

4) Biosilk, jedwab do włosów, jak ja się cieszę, że już się skończył. Maleństwo, które doprowadziło do wysuszenia moich końcówek. Na szczęście z pomocą przyszedł olej rycynowy, a to już się wykończyło. 

5) Avon Advance therapy, spray dodający blasku włosom, 100 ml. Ja lubię i dążę do tego aby wydobyć jak najwiecej naturalnego blasku, natomiast ten spray dawał mi jedynie uroczy zapach na włosach i przetłuszczenie. Połowa buteleczki wylądowała w zlewie. Nie kupię ponownie.


6)Eveline, błyszczyk o delikatnym różowym kolorze, niestety nazwa się oderwała i się wszystko pozmazywało. Bardzo lubiłam ten błyszczyk, ale niestety pod koniec już jego zapach zdecydowanie się zmienił i przestałam go używać.

7) Maybelline affinitone, puder prasowany nr. 03light sand beige. 9 gram. bardzo lubię ten puder, i polecam każdej osobie, której zależy na delikatnym matowieniu i delikatnym kolorze. Zdawał na 5 na weselach w 30 stopniowym upale, dlatego tez dla mnie jak najbardziej na tak.

8) Maybelline affinitowne, fluid nr.03 light sand beige, W tym fluidzie zakochałam się bardzo dawno temu i to była miłość z wzajemnością. Lubimy się bardzo, wytrzymuje na mojej skórze cały dzień, nie zawodzi w najważniejszych dniach moich koleżanek, którym wykonuję makijaż ślubny. Dlatego nie wyobrażam sobie bez niego życia. 

9) Golden Rose, silky touch compact powder, puder prasowany, 6 gram. produkt, który skończył mi się po 3 tygodniach. Co prawda używałam go namiętnie, ale w przeciwieństwie do jego przeciwnika z affinitone, niestety zakończył tą walkę na ostatnim miejscu. I to ciastko na twarzy. Niestety nie polubiliśmy się i nie polubimy, tego jestem pewna. 

10) Avon, pure porefection solutions, puder przeciw wypryskom, w kolorze zielonym. Myślałam, że pomoże mi w przytłumieniu moich przebarwień, jednak mu się to nie udało, dlatego tez najzwyczajniej na świecie postanowiłam się z nim pożegnać, żeby mi już nie zaśmiecał mojej toaletki skoro i tak nic nie daje. 

11)  Avon, Colortrend kajalstick, purple, jak widać nie polubiliśmy się z tą kredką prosta sprawa nie dało się nią namalować nic na twarzy. Ona nadaję się do malowania chart face'ów. Nic więcej. A ja jednak nie potrzebuję produktu, który nie nadaję się do stosowania na twarzy.

12) Avon Super shock, blackened metal. Uroczy Eyeliner, który nazwany jest eyelinerem w żelu, ale nim nie jest. Skamielina którą miałam używać osypywała się niesamowicie, jedyny plus jaki w nim widzę to tylko i wyłącznie uroczy czarny kolor z drobinkami. Możliwe byłoby pewnie używanie jego z duraline z Inglota. Ale po co się tak bawić? ;p  

13) Avon, color trend shimmer liner violet boom, super liner w fioletowym kolorze, zdatny do używania jedynie przez kilka miesięcy, niestety po dłuższym czasie wszystko się rozwarstwiło i pozasychało, a pędzeleczek niestety tak się porozchodził, że nie nadaję się już do niczego.

14) Oriflame, pomadka 2907 sheer colour lip balm, ze starości musiałam się z nią pożegnać, ale nie wiem ja to jest możliwe lecz ta pomadka była nigdy się nie kończąca, przy codziennym używaniu ona była i była. Miała uroczy różowy kolor, który ładnie wybielał ząbki, bardzo ładnie nabłyszczała usta. 

15) Oriflame visions, cienie do powiek Romeo& Juliet, był to idealny duet złotego różu i brązu, jednak uległ wypadkowi i miał bliski kontakt z moja podłogą, pokruszonego zaczęłam reanimować, ale kolor który wyszedł już niestety nie nadaję się do użytku. 

16) Wibo, błyszczyk z kolagenem morskim, niestety też mi się nie udało go skończyć, bo od samego początku nie przemawiał do mnie jego zapach, natomiast zakupiony został przeze mnie do stylizacji weselnej, gdzie potrzebowałam transparentnego różowo-mlecznego koloru. Tutaj jak najbardziej zdał egzamin, ale niestety pożegnaliśmy się z nim czule.


17) I jak to u mnie bywa na sam koniec wykończone próbki i inne dziwne rzeczy. Waciki, które zakupione zostały w Carrefour są godne polecenia, Bardzo przypadły mi do gustu ze względu na ich mięsistość oraz zszycie, które ubóstwiam. Wkład do mydła Carex pure blue, moje ulubione mydło, które wszystkim polecam z całego serca, Nic nie nadaję się ta dobrze, do mycia pędzli, gąbeczek czy też domywania rąk po makijażu. Kocham go za działanie antybakteryjne oraz zapach :) Dove milk deep care, tak tak i jeszcze raz tak kocham dove!! ;D Maseczki widoczne na zdjęciu przyjechały do mnie z Holandii i o nich napiszę oddzielnie kilka słów. 

W tych wykończonych przeważały buble z Avon, no niestety tak się zdarza, ale mam mnóstwo produktów z tej firmy do której często gęsto wracam i je bardzo lubię, Może po prostu tak się ułożyło, że produkty, które miałam mi się nie sprawdziły ale Wam mogą się sprawdzić. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że nie wydałam na to mnóstwa pieniędzy. 

A Wy co wykończyłyście w ostatnich miesiącach i co możecie mi polecić?

Pozdrawiam PM ;* 

Popularne posty