środa, 1 kwietnia 2015

Świątecznie...

Witajcie kochani,

Dzisiejszym wpisem zaczynam, wyjątkowe dla mnie wyzwanie jakim jest KWIECIEŃ W SŁOWACH, zorganizowany u RÓŻOWEJ KLARY. W tym wyzwaniu chodzi o rozwinięcie wybranego tematu. Wszystko przeczytacie w linku u Klary (podany wyżej). 


Świątecznie...

  Cóż, te Święta, choć bardziej smutne ze względu na wiarę, są dla mnie po prostu lepsze. Świąt Bożego Narodzenia, nie lubię, ze względu, że wszyscy mówią o przemianach i wszyscy się zmieniają na te 3 dni w roku. Ja jednak uważam, że Wielkanoc, jest czasem spokojniejszym i na szczęście bez wszechogarniających nas przemian, i cukierkowych odsłon ludzi.

Święta Wielkanocne dla mnie od zawsze wiązały się przede wszystkim z wiarą. Nie wyobrażam iść po prostu zadowolona ze Święconką i być dumna z siebie, że wpadłam do Kościoła na 15 min raz w roku i mam odbębnione święta. No to zupełnie nie o to chodzi. Ale w sumie jak kto woli. Ja uczestniczę w Wielkim Tygodniu i zupełnie inaczej odczuwam klimat Świąt.

Święta każde wiążą się oczywiście ze sprzątaniem, nawet nie wyobrażacie sobie, że dzięki planowaniu ja, już nie muszę robić nic. Posprzątałam, zrobiłam porządek w szafie, wywaliłam setki rzeczy i każdego dnia robię to co trzeba, aby nie sprzątać od nowa. Stosuję zasadę: co masz zrobić jutro zrób dzisiaj.

Święta i jedzenie...oj tak... każdy tak powie, mi jednak bardziej pasują uszka i czerwony barszczyk, niż żurek i biała kiełbasa. Ale z miłą chęcią wciągnę jakieś pyszne ciasto mojej mamy i pyszne ciasto u mojej przyszłej teściowej.

Święta i prezenty...wiecie za co je jeszcze lubię? Bo nie ma tych korków i tych kolejek w sklepach w przeciwieństwie do Świąt Bożego Narodzenia. Robią się tylko kolejki w supermarketach, gdzie sprzedają białą kiełbasę i jajka :) Nie ma tych pytań, a co kupiłaś pod choinkę, a co dostałaś od Świętego Mikołaja? My (czyli ja i mój brat) zawsze w Zająca dostawaliśmy słodycze i zawsze byliśmy szczęśliwi z tego powodu. Nigdy nie zostawaliśmy obdarowywani nie wiadomo jakimi prezentami. I dla mnie absolutnie nie sprawiało to żadnego problemu. 

Na moim blogu możecie znaleźć kilka inspiracji wielkanocnych, i zrobić coś pięknego na ten wyjątkowy czas: ZAPRASZAM TUTAJ, w ten piątek również Was nimi uraczę.

I ten wspaniały Lany Poniedziałek, za dzieciaka nie mogłam się doczekać tego dnia. Mama musiała przygotowywać po kilkanaście zestawów bo nie wracałam sucha z dworu. Bieganie po osiedlu, uciekanie chłopcom, to było coś!! Nie laliśmy się z psikawek, tu szła walka na wiadra i miski. I ten śmiech i pisk... To było coś.

A Wy jakie macie spostrzeżenia związane ze Świętami Wielkanocnymi??

Pozdrawiam
PM :*