poniedziałek, 5 stycznia 2015

Trochę prywaty- Oni na obczyźnie...

Witajcie kochani,

Powinnam zacząć od życzeń na Nowy Rok, dlatego też życzę każdemu z Was aby ten rok okazał się dla Was łaskawy i wspaniały, i abyście dobrze wykorzystali 365 dni swojego życia. 
Następnie powinnam się wytłumaczyć dlaczego przestałam pisać, odpowiedź jest bardzo prosta, tegoroczne Święta jak w sumie każde od 3 lat mnie przytłoczyły. Myślałam, że przygotowując się do niech przez miesiąc okażą się wyjątkowe, jednak tak nie było, dlatego też musiałam przerwać pisanie, aby nikomu nie zepsuć tego wyjątkowego czasu. Na szczęście minęło wszystko, te dwa tygodnie były wyciągnięte z rzeczywistości wieczny bałagan wieczne latanie i jedzenie. Ale ale, mamy 5 dzień stycznia i nowe możliwości, na szczęście. W następnym poście napiszę o swoich postanowieniach noworocznych, i jak zamierzam się z nimi uporać. 

Przejdźmy jednak do tematu postu. Oni M&M są na obczyźnie daleko od nas, i nie myślałam, że w dzisiejszych czasach gdzie mamy internety może ta odległość tak doskwierać i można tak tęsknić. M&M pojechali w szczytnym dla siebie celu, który jest godny podziwu, chcieli lepszego życia, i udało im się, a my tutaj zostaliśmy.Rozstanie było ciężkie ale tłumaczyliśmy sobie, że zaraz się zobaczymy z powrotem i pomimo tego, że to 10 miesięcy zleciało to i tak ja odczułam Ich nieobecność. Nie byli z nami w imieniny, urodziny, i Święta, z oblewaniem mojej magisterki wciąż na Nich czekam. W Święta najbardziej odczułam Ich nieobecność.Mój K. chociaż się dobrze trzyma też tęskni, widać po nim, że brakuje Mu wspólnych wygłupów i nie tylko. Dla dobra czytelników nie będę pisać czego jeszcze.. :P. Najlepsze jest to, że były między nami jakieś niezgodności, nie zawsze było kolorowo, różowo, ale któż o tym pamięta? Ja już nie. Lecz najważniejsze jest moim zdaniem to, że będziemy rodziną i musimy się trzymać razem. Bo do kogo jak nie do brata, bratowej, szwagra, szwagierki? I wszystkie niewygody losu będziemy nieść razem. Mam taką nadzieję.... 
A teraz tylko liczę, liczę dni do Ich powrotu. Jeszcze sekunda i będziecie z Nami, chociaż wiem, że te dwa tygodnie w Polsce przelecą nam wszystkim przez palce, ale ja już się cieszę z każdej możliwej chwili razem. 

Pozdrawiam i całuję M :*