środa, 3 grudnia 2014

Christmas time: Moje propozycje na filmowe wieczory świąteczne i nie tylko...- Dzień 3.

Witajcie kochani,

Wczoraj o książkach dziś o filmach, uznałam, że lepiej zrobić te posty od razu po sobie, aby wszystko było uporządkowane. Natomiast bez długich wstępów zaprezentuję Wam filmy, które chciałabym obejrzeć po raz pierwszy, bądź po raz kolejny.

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o Kevinie. "Kevin sam w domu" i "Kevin sam w Nowym Jorku" leciały ostatnio na Polsacie. Natomiast dla mnie te filmy mają sens bliżej Świąt. Z tym filmem kojarzy mi się mnóstwo zapalonych świeczek i wcinanie mandarynek. Wiem, że te filmy są już niemodne i robią się dla niektórych żałosne, dla mnie jednak jest to must have Świąt :) Znam film na pamięć (jak każdy), ale zawsze się śmieję z tym samych momentów w filmie.

Kolejny film to "Świąteczne zaręczyny" a jego opis prezentuje się tak: "30-letnia Hilary robi wszystko, by przypodobać się swojej matce. Jednym z wymogów, które jej postawiono, jest dobre wyjście za mąż. Hilary zaręcza się z Jasonem, którego ma zamiar przedstawić rodzicom w Święto Dziękczynienia. Tuz przed tą szczęśliwą chwilą jej świat legnie w gruzach - traci pracę a ukochany oświadcza jej, że odchodzi, by skupić się na karierze. Zdruzgotana Hilary nie może pokazać się w domu bez narzeczonego. Prosi o radę swoją przyjaciółkę, Sophie. Razem wpadają pewien pomysł, jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji."

"Świąteczne opowieści" opowiadają o: "Abel i Jonon mają dwójkę dzieci. Josepha i Elizabeth. Ich syn jest śmiertelnie chory i jedyną nadzieją jest przeszczep szpiku kostnego. Niestety ani rodzice, ani córka nie mogą być dawcami, Dlatego rodzice, w nadziei na uratowanie swojego chłopcu, podejmują decyzję o trzecim dziecku. Niestety mały Henri również nie jest w stanie pomóc." Zapowiada się wyciskacz łez.

"To właśnie miłość" film, do którego podchodzę po raz setny, i nie mogę go dokończyć, może w tym roku uda mi się go obejrzeć od deski do deski. Film przedstawia 10 historii o miłości, każda z nich w innym wydaniu. 

"Holiday" : "Dwie nieznające się kobiety, aby uciec od problemów, postanawiają na święta zamienić się domami. Iris przeprowadza się do słonecznego Los Angeles, a Amanda wyjeżdża na zaśnieżoną angielską wieś." Ta komedia romantyczna zapowiada się całkiem ciekawie.

"Był sobie chłopiec"- film opisywany na stronach internetowych jako mądry film. "Trzydziestokilkuletni playboy Will Freeman odkrywa, że najlepszym miejscem na poznanie kobiety jest koło samotnych matek. Gdy próbuje poderwać jedną z nich, poznaje 12-letniego chłopca, który odmienia jego życie." Myślę, że właśnie od tego filmu zacznę swój grudniowy seans filmowy.

Ostatnim moim filmem obowiązkowym w każde Święta jest mój cukiereczek: "Charlie i fabryka czekolady". Jak Kevina znam na pamięć, ale nic nie szkodzi. W tym przypadku czekolada nie wchodzi w boczki. Opowiada o ubogim chłopcu, który znalazł bilet do fabryki czekolady Will'ego Wonki. I ten Johnny Depp!! <3 Dla Niego warto obejrzeć ten film. 

I to wszystkie moje świąteczne propozycje filmowe, mam nadzieję, że podpowiedziałam Wam troszkę jak fajnie może być spędzony zimowy wieczór, jeśli czytanie nie jest mocną stroną, bądź też nie macie po prostu ochoty. 

Pozdrawiam i ściskam. M:*
Jestem też tutaj: