Denko jesienne...

Witajcie kochani,
Wiem wiem, długo mnie nie było, ale postanawiam poprawę. Dziś startuję projektem denko. Jestem dumna z siebie, że trzymam się swoich postanowień i nie otwieram wszystkich rzeczy jakie tylko mam w toaletce. W gruncie rzeczy chciałam Wam pokazać i od razu pozbyć się tego wora.

Zaczynamy:


1. BYPHASE- odżywka do włosów. Czego ja się po niej spodziewałam, dlaczego myślałam, że może mi pomóc?? nie wiem. Ale wiem to, że produkty z tej firmy będę omijać dużym łukiem.  Odżywka miała specyficzny zapach do mnie nie do przejścia na dłuższą metę  A jeśli chodzi o pomoc w rozczesywaniu włosów to niestety okazała się być mało pomocna, a wręcz złośliwa i plątała włosy. Nie zostaniemy przyjaciółmi.
2. SCHAUMA- szampon do włosów farbowanych. Szampon jak szampon, strasznie lubię ich zapach nie wiem dlaczego, natomiast dla mnie szampon musi mieć silikony i koniec kropka. Szampon musi myć włosy, nie plątać ich i ładnie pachnieć.  
3. TIMOTEI- kolejny szampon, który zużywałam uwierzcie mi całe 8 miesięcy. Dla mnie to szampon- plątacz. Grrr... dlatego mycie nim ograniczyłam do minimum, aż w połowie opakowania przeznaczyłam go dla moich pędzli. 
4. SYOSS- kolejny szampon, tym razem dodający objętości, używany na przemian z innymi. Niestety ten też mi plątał włosy natomiast, był bardziej znośny niż jego poprzednik. Duża butla, kupiona w promocji Biedronki. Ale czy polecam no nie koniecznie. Nie urwał mi .... :).



5.6. NIVEA- Classic Care, tak tak tak... ten szampon okazał się strzałem w 10-tkę. Szampon, który używałam podczas wakacji, a tam po pływaniu w morzu włosy pucowane były każdego dnia. Uwielbiam go za zapach, za silikony <3 i za jego działanie, Nie miałam problemu z plątaniem włosów. To samo tyczy się drugiego produktu, tylko, że z odżywką. Idealne. Lubię te produkty. 



7. NIVEA- Balsam ujędrniający Q10. Tak tak...uwielbiam zapach ich produktów do ciała. Stosowałam go całe wakacje. Skóra bardzo fajnie wyglądała i była nawilżona. Produkty z parafiną mi nie szkodzą dlatego też byłam bardzo zadowolona.
8. ISANA- masło do ciała z granatem. Produkt jest idealny dla przeciwników chemii w kosmetykach. Mało tego, zapach był bardzo przyjemny, a masło wydajne. Bardzo lubiłam go stosować w ciepłe i chłodne dni. Miło mi się go używało.I ten produkt właśnie Wam polecam, jeśli ktoś jeszcze nie stosował. Czekam, aż wymyślą inne zapachy.


9. ORIGINAL SOURCE-  wszyscy znają, jedni kochają inni nie. Ja go po prostu lubię. Odpowiada mi jego konsystencja i zapach. Ale z wydajnością okazało się średnio. Bo jakoś tak uciekał mi na oczach. 
10. PALMOLIVE - design zapowiada na zapachy orientalne, ale niestety nic z tym wspólnego nie ma. Może delikatnie. Natomiast moim skromnym zdaniem pachnie jak każdy produkt tej firmy pod prysznic. W ofercie mają żel pod prysznic SPA. On jest niebieski i ma w sobie granulki. Zaufajcie mi tamten ma być morski ten orientalny a pachną tak samo. A co do działania to wysuszył mi skórę. Zawsze po prysznicu z nim miałam problem i używałam oliwki bo nic innego nie pomagało.
11. ISANA- żel oliwkowy pod prysznic. Ja już bym nie chciała tutaj się rozgadywać na jego temat. Bo ja lubię tą firmę i koniec. Żele pod prysznic tanie, ostatnio widziałam w Rossmannie promocje, za całe 2,99zł. może zostać jego właścicielem. Weszły teraz nowe piękne zapachy jak i śliczne opakowania.  Oliwkowy żel był kremowy, a jego zapach podchodził mi do takiego podstawowego zapachu kremowego. Za nic na świecie nie umiem go opisać natomiast był bardzo ładny. 


12. AVON SUN- Krem po opalaniu. Miał być łagodzący jak i rozświetlający. Krem był ok. Podobało mi się jak wyglądał na opalonym ciele. Drobinki nie były nie wiadomo jakie, że z kilometra wyglądało się jak choinka w Trzech Króli. Były delikatne i dla mnie idealne. Myślę, że w przyszłym roku skuszę się na Avonowski odpowiednik tego kremu.
13. BAMBINO- jak dla mnie uniwersalny kremik. Nie wiem dlaczego, ale dobrze mi się kojarzy i jak dla mnie działa tak jak powinien. Stosuje go na bardzo spierzchnięte usta, wysuszone ręce, stopy i suche miejsca na ciele. Jest świetny.
14. ANET- zmywacz do paznokci, chciałam Wam go pokazac ponieważ mi się kojarzy taki zmywacz przede wszystkim z dzieciństwem. Moja mama miała go na półce w łazience a ja zawsze zachodziłam w głowę co to było. I jak skończył mi się mój zapas z Isany i na szybko potrzebowałam zmyć paznokcie udałam się do osiedlowego sklepiku a tam tylko ten. Nie miałam co wybrzydzać tak więc wzięłam za całe 1,40zł mam zmywacz, który dobrze zmywa paznokcie.
15. ZIAJA PRO- peeling do dłoni parafinowy. Peeling wygląda tak ponieważ zgubiłam górną część z pompką. :) W gruncie rzeczy cieszyłam się nim ok. półtora roku i byłam zadowolona. Wiecie jaką miłością darzę Ziaję i w tym przypadku mnie nie zawiodła. Peeling to zbieranina parafiny i wszystkiego zakazanego, natomiast jeśli chodzi o jego działanie to przeszedł sam siebie. Granulki mają idealną wielkość i ilość w produkcie. Kupiłam go na targach kosmetycznych i zapłaciłam za niego ok. 10 zł/ 250ml,


16. BEYONCE HEAT- Ta cudowna fioletowa buteleczka okazała się jednym z piękniejszych zapachów jakie miałam w swojej kolekcji. Zapach jest ciężki i słodki. Dla mnie bomba. Używałam go na większe wyjścia i wieczory. Latem odpuściłam sobie. Natomiast ważne jest to, że nie oszczędzałam go sobie a dostałam dwa lata temu na urodziny. Więc samo przez się wychodzi, że nie trzeba jego dużo aby był jakikolwiek efekt.
17. AVON- Rivera, jak powąchałam ten zapach od razu przyszła mi na myśl starsza Pani. I pomyślałam, że 25latka nie powinna stosować takich zapachów. Typowo orientalny i mocny. Psiknęłam się nim i odstawiłam głęboko w toaletkę. Po pół roku odnalazłam ją i urzekło mnie na nowo. Nie wiem, czemu mój zmysł węchu się zmienił, natomiast spodobały mi się jak pachną na moim ciele. Często gęsto wieczory letnie były owiane tym właśnie zapachem, a co najważniejsze przyjaciele nie umarli od niego. Nie mam pojęcia czy jest jeszcze dostępny ale w tym i w przypadku wcześniejszym przed zakupem warto sobie powąchać jak pachną te dwa produkty.


18. SANEX- antyperspirant mój ulubieniec Holenderski, już o nim pisałam we wcześniejszym denku. Nie zmieniłam o nim zdania jest idealny. 
19. GARNIER MINERAL- antyperspirant o milutkim zapachu, natomiast warto podkreślić, ze to nie uroczy pudrowy jak poprzednik tylko kwiatowy zapach. Warto jest również zauważyć fakt, że ja nie mam większych problemów z poceniem się dlatego też obojętnie czego użyję będzie dla mnie odpowiednie.



20. IWOSTIN- żel do mycia twarzy. Uwielbiałam jego zapach. Zielona herbata to zdecydowanie mój typ zapachowy jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Dobrze czyścił twarz z pozostałości  makijażu. Twarz po nim jest troszkę ściągnięta, ale tak właśnie działają produkty do cery trądzikowej.
21. LIRENE- tonik nawilżająco-oczyszczający, był zbawienny po czyszczeniu twarzy żelem z Iwostinu. Ciężko mi opisać działanie tego toniku. Po prostu fajnie nawilżał i dawał ulgę. Zapach miał bardzo ładny.
22. ZIAJA- krem pod oczy rozjaśniający cienie z bławatkiem. Nie rozjaśniał cieni ale dobrze nawilżał okolicę oczu. Ziaja <3 i wszystko jasne.
23. SUN OZON- filtr 50. Idealnie przydał się nam w wakacje. Na początku nikt nie chciał myśleć aby się tak mocnym filtrem smarować natomiast później było to must have każdego plażowania. Pogoda nam niesamowicie dopisała i ten filtr zdał egzamin na 5-tkę. Troszkę bielił ale dla mnie i moich przyjaciół nie było to problemem. 


24. LUXURY- Dwufazowy płyn do demakijażu.  Kupiłam go w Biedronce  za niecałe 10 zł. Bardzo lubię dwufazowe preparaty do demakijażu. Jeśli ktoś nie lubi oleju na oczach to nie jest on dla Was. Ja lubię nie przeszkadza mi to a wręcz przeciwnie bardzo to lubię. Jedną z ważniejszych zalet tego preparatu było równomierne kończenie się obu faz. :) haha :P Dla mnie to jest ważne ponieważ zawsze faza olejowa szybciej kończyła się niż faza wodna i preparat już nie działał tak jak powinien.
25. WIBO- Dolls lash. Jeden z lepszych tuszy jakie używałam. Nie mam wymagających rzęs ale ten tusz był bardzo bardzo dobry. Kupiłam go również za niecałe 10 zł. Szczoteczka była normalna, Nie silikonowa. Polecam Wam zobaczyć zdjęcia na internecie jak wygląda na rzęsach. Bo efekt jest extra.
26. BELL- Fluid super matujący, perfekcyjne krycie. Taaaa.... ojjj poniosło producenta z tym opisem. Nie był ani matujący ani kryjący. Wqrzałam się jak się nim malowałam i cieszę się, że już go nie  mam.
27. AVON- lakiery do paznokci. Dałam im kolejną szansę. I już przygodę z tymi lakierami kończę. Jestem na etapie minimalizmu w lakierach i czekam aż więcej dołączy lakierów do denka.
 

28. PRÓBKI- ojj dużo ich dużo. Moja toaletka ulega metamorfozie. I zużywam jak najwięcej tych próbek żeby jak najszybciej tam stworzyć idealną harmonię. Fitti chusteczki, perfecta maseczka z kwasami AHA, bielenda super mezo serum to są rzeczy do których wracać będę częściej.

Udało się, skończyłam. Teraz z głową do góry mogę się udać do kosza i wywalić te puste opakowania.

Od dziś ruszam z kopyta z postami. Będzie weselnie, kosmetycznie, lifestylowo, kulinarnie,

Buziaki
M :*

Popularne posty